5.08.2025 r. Początek szkolenia podstawowego
Szkoła Szybowcowa Cloud-Elite jest tworzona w trakcie sezonu. Liczne zabiegi organizacyjne, pojawianie się szybowców, zakupy spadochronów, nowych samolotów – to wszystko dzieje się na żywym organizmie. Może dlatego pierwsze podstawowe szkolenie szybowcowe pięciu adeptów rozpoczęliśmy dopiero w sierpniu.
Pięciu uczniów, a właściwie pięcioro, bo wśród nich były trzy nowe adeptki przygody szybowcowej, a dwie z nich mające już licencję samolotową (PPL(A)). Nie pierwszy raz uczestniczyłem w szkoleniu szybowcowym pilotów samolotowych. Nie jest to naturalna droga rozwoju, ale nawet samolotowy instruktor zawodowy był zdziwiony precyzją latania szybowcowego i podobnie było z naszymi adeptkami.
Sporo kłopotu sprawiło uzmysłowienie sobie, że prawidłowy zakręt na szybowcu wymaga skoordynowanych ruchów drążka sterującego lotkami i sterem wysokości (ruchy prawą ręką) oraz pedałów sterujących sterem kierunku (ruchy nogami), bo na samolotach „noga” jest używana w nieco mniejszym zakresie, a czasami, aby przeciwdziałać efektowi obracającego śmigła, musimy wykonywać nienaturalne z punktu widzenia szybownika ruchy sterem kierunku, aby przeciwdziałać utracie kierunku lotu.
Dodatkowo wywiązywała się często dyskusja w powietrzu:
Instruktor mówił: więcej lewej nogi, a uczeń na to: przecież naciskam.
Aby to wyjaśnić, stwierdzę, że nowy sprzęt niesie za sobą i lekkie minusy, a w tym przypadku pilot musi pokonywać nie tylko opory powietrza, które przenoszą się na pedały, ale także opór niewyrobionych sprężyn, które przeciwdziałają ruchom pilota i dążą do ustawienia pedałów w pozycji neutralnej.
Pierwsze loty to loty zapoznawcze, podczas których uczeń właściwie nie steruje. Zaznajamiany jest z otoczeniem, z projekcją lotniska z różnych wysokości. Może podziwiać widoki, a te w Mirosławicach są wyjątkowo piękne, bo w pobliżu mamy masyw Ślęży, jezioro Mietkowskie, w oddali Góry Sowie, a na północy panoramę Wrocławia.

Dlaczego szybownictwo jest bezpiecznym sportem?
Zanim doszło do pierwszych lotów, a w nich do oderwania się od rzeczywistości i przyziemnych spraw, niezbędne było „zaliczenie” teorii z dziewięciu przedmiotów abecadła lotniczego, a także sprawdzenie zdrowia w ośrodku medycyny lotniczej.
Gdy rozpoczynamy jakiekolwiek działania w życiu, to w każdym nowym miejscu musimy przejść instruktaż stanowiskowy. Nie inaczej jest i w lotnictwie. Musimy nauczyć się „chodzić” po lotnisku i patrzeć – a właściwie widzieć – wszystko dookoła głowy i przewidywać następstwa tego, co widzimy, ale także co słyszymy w korespondencji radiowej. To wszystko można ująć jednym słowem: bezpieczeństwo.
Każdy ośrodek lotniczy, na bazie doświadczeń kadry, ale niestety także na bazie przepisów „pisanych krwią”, tworzy dokument o nazwie „Polityka bezpieczeństwa” i zapoznaje z nim wszystkich nowych adeptów, jak i członków kadry, oraz dokłada starań, aby jego zapisy były stosowane na co dzień i były modyfikowane w oparciu o wciąż pojawiające się nowe zdarzenia.
Rutyna, ale nie ta negatywna, która powoduje uśpienie, ale ta pozytywna – czyli niezapominanie o wszystkich czynnościach na ziemi i w powietrzu – nakazuje wielokrotne powtórzenia przeglądów i check-list. Mój pierwszy instruktor szybowcowy zwykł mawiać:
lataj tak, jakby wszyscy chcieli Cię zabić.
Te słowa zawsze rozumiałem tak, że w coraz bardziej zatłoczonej przestrzeni powietrznej jedno niedopatrzenie innych może mieć katastrofalne skutki dla nas, więc myślimy i patrzymy w lotach VFR nie tylko za siebie, ale także za innych współużytkowników lotniczego nieba.
Loty zapoznawcze – pierwszy kontakt z szybowcem
Działania „przedlotowe” są co najmniej tak samo ważne, a powiedziałbym, że nawet ważniejsze od tych w locie. Jednak wróćmy do przyjemniejszych ćwiczeń praktycznych.
Loty zapoznawcze, o których wspomniałem wcześniej, to w przeważającej części ośrodków takie piękne „nicnierobienie”, ale nie u nas. Doświadczenie tysięcy lotów wykonanych z uczniami skłoniło mnie do modyfikacji założeń programu szkolenia.
Od pierwszej chwili – od sposobu wejścia do kabiny szybowca, podczepiania liny holowniczej, zamykania kabiny, siedzenia w osi szybowca czy dopasowania pedałów – mówię, mówię i mówię, wymuszając działania, ale także tłumacząc, dlaczego jest to ważne i jakie konsekwencje niesie pominięcie działań.
Już w pierwszych lotach uczeń pilot wspólnie ze mną pilotuje szybowiec – nazywamy to wspólnym sterowaniem – ale jest też czas na pokaz i samodzielne działania, w tym na popełnianie błędów i ich poprawianie. Osobniczo, w zależności od percepcji i zdolności, „dociążamy” ucznia kolejnymi etapami wtajemniczenia lotniczego.
Instruktor „piąta zero” – poranne szkolenie szybowcowe
Nieco tajemniczo opowiedziałem uczniom, że byłem nazywany instruktorem „piąta zero”. W pierwszych dniach szkolenia, zanim wszystko i wszyscy się dotrą i współdziałanie stanie się chlebem powszechnym, nasze loty kończyły się w godzinach popołudniowych.
Wraz z pojawiającymi się na niebie cumulusami coraz trudniej było pilotować szybowiec. To, co doświadczeni szybownicy kochają najbardziej, czyli termika – a dokładniej pionowe ruchy powietrza – w znacznym stopniu utrudniają sterowanie szybowcem niewprawnym uczniom.
Na odprawie kończącej loty zadałem pytanie: czy jesteście gotowi przyjechać na lotnisko o godzinie piątej? Niepewne „tak” zaskutkowało spotkaniem bladym świtem i wyciągnięciem sprzętu na start przy pierwszych promieniach wschodzącego słońca.
Już pierwsze loty wyjaśniły wszystko. Powietrze „jak masło” nie przeszkadzało w locie, nie było innych użytkowników lotniska, nic nas nie rozpraszało. Wzrastała efektywność szkolenia i około godziny 11 byliśmy już po dziennej porcji lotów, w czasie gdy lotnicze Mirosławice dopiero rozpoczynały dzień.

Sytuacje niebezpieczne i nauka korkociągu
10.08.2025 r. „Robi się niebezpiecznie”.
Ponieważ nikt nie mówił, że będzie lekko, nadeszły loty zadania czwartego i piątego – czyli sytuacje niebezpieczne i korkociągowe.
Przed ich rozpoczęciem odbyliśmy długą odprawę w siedzibie, gdzie starannie tłumaczyliśmy wszelkie niebezpieczeństwa, z którymi możemy spotkać się w locie szybowcem przy starcie za samolotem.
Nie zdarzają się one często, ale każdy pilot musi mieć w głowie, a także wyuczone manualne procedury postępowania w przypadku np. zerwania liny przy różnych fazach startu i na różnych wysokościach.
Jednak najważniejszym elementem jest nauka wyprowadzania z korkociągu.
Pierwszy samodzielny lot szybowcem
„Szybkim krokiem” zmierzamy do finału.
Po sytuacjach niebezpiecznych doskonalimy wszystkie elementy lotu i gdy instruktor uznaje, że błędy popełniane przez ucznia nie narażają jego i szybowca na niebezpieczeństwo, dokonuje wpisu do książki przebiegu szkolenia szybowcowego, że uczeń „nadaje się” do lotów sprawdzających.
Jeśli egzamin wypada pozytywnie, z ust egzaminatora pada pytanie:
Czy polecisz samodzielnie?
Tą pierwszą była Wanda.
Po krótkim instruktażu, sprawdzeniu łączności radiowej i przygotowaniu szybowca rozpoczął się start zespołu samolotu z szybowcem. Nawet jeśli – jak w przypadku Wandy – latało się już samodzielnie na samolotach, to jednak jest to chwila, którą pamięta się do końca życia.
16.08.2025 r. to data, którą warto zapamiętać, bo w tym dniu Wanda jako pierwsza uczennica Cloud-Elite poleciała samodzielnie na Puchaczu i pozytywnie zweryfikowała jakość szkolenia ośrodka.
Cały lot, jak i kolejne loty samodzielne w tym dniu, odbyły się bezpiecznie i można rzec – perfekcyjnie, bo nie wymagały uwag korekcyjnych instruktorów.
Brawo Wanda, ale i brawo Cloud-Elite.
Zapraszamy też do obserwowania naszych mediów społecznościowych, gdzie pokazujemy codzienność latania, szkolenia i życie na lotnisku:
Instagram: https://www.instagram.com/cloudelite_sky/
Facebook: https://www.facebook.com/cloudelitemiroslawice
tekst: Leszek Wlazło
redakcja: Łukasz Machowczyk



