Jak to się zaczęło?

początki tir kontener biuro

Wrzesień 2024

Miłe dobrego początki…

Zazwyczaj koniec jakiejś przygody nie od razu staje się początkiem kolejnej, ale nie tym razem. Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że…

„Lotnictwo jest chorobą nieuleczalną”

i w pełni się z nim zgadzam, bo sam miałem kilkunastoletnią przerwę w lataniu. Rozpoczynając przygodę z lataniem, robimy to w różnym wieku, bo jeśli zdrowie dopisuje, to w lotnictwie nie istnieją limity wieku na rozpoczęcie przygody.

W młodym wieku, po burzliwym wstępie, spotykamy się z koniecznością poukładania sobie życia. Nauka, zakładanie rodziny i kariera zawodowa determinują decyzje o pozostaniu w kręgu pasjonatów bądź oderwaniu się od niego na krócej lub dłużej. W wieku — nazwijmy go dojrzalszym — szczególnie w dzisiejszych czasach, trzeba wzmocnić swoje możliwości finansowe, aby móc realizować marzenia o lataniu.

W tym miejscu powróćmy do września 2024 r., w którym dochodzi do rozmowy telefonicznej człowieka z niekwestionowaną pozycją biznesową na rynku, powracającego do lotnictwa po dwudziestu paru latach, z doświadczonym instruktorem, mocno osadzonym od kilkudziesięciu lat w różnych strukturach lotnictwa sportowego. Na krótkie pytanie: „czy pomożesz mi założyć szkołę szybowcową w Mirosławicach?” — padła odpowiedź: „spotkajmy się”.

W zaciszu kawiarnianego wnętrza i przy aromatycznej kawie padają szczegóły koncepcji i po pięciu minutach zapada twierdząca odpowiedź na wcześniej zadane pytanie.
Nie są tu potrzebne szczegóły typu: kto, z kim, za ile — bo ważna jest klarowna koncepcja, chęci, możliwości i krótki łańcuch decyzyjny.

Robimy to!!!

Jesień 2024 i zima 2024/2025

Zderzamy się z kolejnym stwierdzeniem charakterystycznym dla polskiego lotnictwa: w dzisiejszych czasach nie latają szybowce, samoloty, śmigłowce czy balony — latają papiery.

Z łezką w oku można wrócić do dawnych lat, a będąc ponad 50 lat w lotnictwie, dobrze pamiętam tamte czasy, gdy państwo finansowało rozwój lotnictwa, zapewniało środki na funkcjonowanie ośrodków, finansowało zakupy sprzętu, utrzymanie i rozwój infrastruktury 60 lotnisk oraz same szkolenia narybku do przyszłej pracy w tzw. dużym lotnictwie i w lotnictwie wojskowym. Naturalna selekcja w masowości sprawiała, że byliśmy najlepsi na świecie — zarówno w kategoriach ludzkich, jak i sprzętowych.

XXI wiek przyniósł ogromne zmiany w tych kwestiach. Wylano dziecko z kąpielą i tylko nieliczne Aerokluby Regionalne poradziły sobie i nadal radzą efektywnie w realiach transformacji lotniczej w Polsce, bez państwowych źródeł finansowania. Ponadto nieefektywna na dzisiejsze czasy struktura zarządzania poprzez powołane stowarzyszenia sprawia, że inicjatywy prywatne, z mojego punktu widzenia, są jedyną realną możliwością pojawiania się i utrzymania nowych ośrodków lotniczych oraz prawidłowego ich zarządzania.

Na początku mieliśmy dwa szybowce: nowy szybowiec szkolno-treningowy SZD-51-1 Junior oraz starszy, ale w doskonałym stanie, wyczynowy SZD-55 Promyk. Oba szybowce były nielatające z przyczyn, nazwijmy to, papierowych. Do tego dochodziła kryta przyczepa szybowcowa oraz działania zmierzające do pozyskania samolotu holującego, jak i kolejnych szybowców.

SZD-51-1 Junior

Ruszają także przygotowania prawnych możliwości zawiązania szkoły szybowcowej.
Karuzela działań nabiera niespotykanego tempa i początek 2025 roku wnosi pełną dokumentację do zawiązania nowego ośrodka, w tym: programy szkolenia, dokumentację zadeklarowanej organizacji szkolenia, zgody zarządzającego na działalność w Mirosławicach, zakup samolotu holującego Maule M7-235, pozyskanie do użytkowania w ośrodku kultowego samolotu holującego PZL-104 Wilga oraz wynajem dwóch hangarów i — co ważne — zakup szybowca dwumiejscowego SZD-50-3 Puchacz, a w kolejnych miesiącach także krytej przyczepy dedykowanej dla tego typu szybowca.

Ten nowy szybowiec jest rzeczywiście nowy — i to nie tylko dlatego, że jest nowym szybowcem w ośrodku, ale dlatego, że jego nalot całkowity wynosi zaledwie 183 godziny. Dodatkowym atutem jest fakt wzmocnionej konstrukcji płatowca, która dopuszcza go do wykonywania odwróconych figur akrobacji zaawansowanej.

29.01.2025 r.

Powyżej kolejna data, którą warto zapamiętać, bo obok wynajętego hangaru pojawia się kontener biurowy, który zostaje pięknie wyposażony i ośrodek zyskuje realną siedzibę, umiejscowioną w najlepszym punkcie lotniska w Mirosławicach.

1.03.2025 r. — Jak to się powinno robić!

Mamy samoloty i szybowce, ale w nowej szkole brakuje holowników. Co zatem zrobić? Tu warto prześledzić, jak to się powinno robić, gdy łańcuch decyzyjny składa się wyłącznie z jednego ogniwa właścicielskiego. Mamy w Mielcu samolot Maule, a szybowce w Mirosławicach… no to jedziemy.

Kierowca z Puchaczem w przyczepie dostarczył go rano do Mielca, a ekipa lotników pojechała kolejnymi dwoma samochodami. Na miejscu czekał już na nas instruktor Aeroklubu Mieleckiego z wynajętym na ten dzień Puchaczem i chłopakami do pomocy oraz instruktor samolotowy, który miał szkolić holowników.

Szybko składamy naszego Puchacza i po przeglądzie przedlotowym transportujemy oba szybowce na start. Robimy krótką odprawę i rusza karuzela. Była to karuzela w dosłownym znaczeniu, bo kolejne starty odbywały się bez wyłączania samolotu, a nierzadko lądujący szybowiec musiał chwilę opóźnić lądowanie, aby dać czas na podmianę załoganta w czekającym na start Puchaczu.

Każdy z nowych holowników musiał polecieć pięć razy na szybowcu, aby w ramach szkolenia zobaczyć, jak hol szybowca wygląda z drugiej strony liny. Było to bardzo ważne, bo instruktorzy szybowcowi na bieżąco omawiali w kabinie błędy pilota samolotu holującego z punktu widzenia szybowników.

Na szybowcach latali nie tylko holownicy, ale także przyszli uczniowie szybowcowi, dla których były to pierwsze loty na szybowcu. Cztery i pół godziny wystarczyły, abyśmy wykonali czterdzieści cztery loty, zrealizowali zamierzenia i, w dobrych humorach, po wspaniałym obiedzie w mieleckiej karczmie ruszyli w drogę powrotną.

Humorystycznym faktem było zboczenie z drogi do Mirosławic samochodu lotników. Rozmowom nie było końca i daliśmy się zwieść elektronice, która wysłała nas do Rzeszowa na ładowanie akumulatorów, a nie do Krakowa.
Można? Zdecydowanie można!

8.03.2025 r. — Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Polataliśmy w Mielcu, więc najwyższy czas było rozpocząć loty w Mirosławicach. Dzięki przychylności Zarządu oraz Pani Dyrektor Aeroklubu Dolnośląskiego pierwszy dzień lotny rozpoczęliśmy na pasie 09P–27L, czyli na południowym, krótszym z dwóch równoległych pasów startowych o długości 515 m.

Mieliśmy do dyspozycji dwie holówki: Maule i Wilgę. Zadaniem dnia było rozpoznanie operacyjne możliwości latania na szybowcach w Mirosławicach oraz startów w obu kierunkach.

Rozstawieni obserwatorzy mieli określić punkty oderwania się zespołu z Puchaczem podczas startu i ku naszej ogromnej radości stwierdzili, że za obiema holówkami zespół z ciężkim Puchaczem i dwuosobową załogą był już w powietrzu po 300 m od rozpoczęcia startu.

Nawet starty na zabudowania w kierunku wschodnim nie stanowiły problemu, bo przechodziliśmy na bezpiecznej wysokości nad domami i siecią energetyczną usytuowaną w ich sąsiedztwie. Hole trwały bardzo krótko — po pięciu minutach byliśmy już na 500 m i mogliśmy rozkoszować się widokiem pobliskiej Ślęży, zalewu w Mietkowie, a także odleglejszych Gór Sowich i nieco bliższej panoramy Wrocławia.

Był entuzjazm, sporo zabawy, ale także ćwiczyliśmy operacyjnie możliwości latania na szybowcach z wąskiego pasa, aby nie być uciążliwymi dla sporego ruchu samolotowego na lotnisku w Mirosławicach.

W tym naszym pierwszym dniu lotnym w Mirosławicach wykonaliśmy 14 lotów, a pokłosiem ich był artykuł Dominika Pundy w „Przeglądzie Lotniczym”, porównujący osiągi kultowej Wilgi do Maula.

Jak na początek daliśmy się poznać z bardzo dobrej, uporządkowanej i bezpiecznej strony latania oraz kierowania ruchem lotniczym, a także rozwialiśmy wszelkie wątpliwości „tubylców”, że pojawienie się szybowców w tym miejscu przyniesie dla nich jakieś ograniczenia czy uciążliwości.

Piękne miejsce, udany dzień i dobry prognostyk na zakorzenienie się Szkoły Szybowcowej w tym niesamowitym otoczeniu.


Zapraszamy też do obserwowania naszych mediów społecznościowych, gdzie pokazujemy codzienność latania, szkolenia i życie na lotnisku:

Instagram: https://www.instagram.com/cloudelite_sky/
Facebook: https://www.facebook.com/cloudelitemiroslawice

tekst: Leszek Wlazło
redakcja: Łukasz Machowczyk

Przewijanie do góry